Opolski cmentarz przy ulicy Wrocławskiej - piękny, zapomniany, a może raczej nieszczęśliwie położony. Widocznie także cmentarze miewają pecha... Zabytkowa nekropolia znajduje się - biorąc pod uwagę dzisiejsze położenie - w sercu miasta. Niestety, u zbiegu dwóch ruchliwych ulic. Ciekawe, ilu kierowców rozpędzonych samochodów zastanowi się czasem, kto za tym murem, za płotem jest pochowany?
Wybrałam się na cmentarz na spacer - bo słoneczna niedziela zachęcała do tego. Kilka osób miało podobny pomysł. Nie spotkałam wandali, którzy sobie ten cmentarz upodobali - widocznie nie przychodzą za dnia (na szczęście!) - ani wycieczek, ani porządkujących nekropolię wolontariuszy (jeszcze trochę czasu pozostało do 1. listopada...).
Historia cmentarza (w założeniu wielowyznaniowego, dla katolików oraz ewangelików) sięga 1813 roku. W 1930 roku zaprzestano pochówków w związku z podniesieniem się poziomu wód i rozpoczęciem budowy Kanału Ulgi. W 1934 roku wytyczono dzisiejszą ulicę Niemodlińską (kosztem południowych połaci cmentarza). Po 1945 roku cmentarz otwarto - był użytkowany do 1963 roku.
Poniżej kilka migawek z mojego spaceru, także z widokiem na niszczejącą kaplicę neogotycką. Ile po nas zostanie? Zwłaszcza teraz, gdy śmierć jest tabu, a pamieć pielęgnujemy - w moim odczuciu - gorzej, niż nasi przodkowie przed wiekami...







